sobota, 28 grudnia 2013

Naleśniki bezglutenowe

Przez około tydzień miałam fazę na naleśniki. Normalne naleśniki z mąki, jaj, wody i mleka sojowego. Trochę przeholowałam. Nadmiar mąki sprawił, że odstawiłam wszystko co związane z pszenicą i glutenem wogóle. Po pewnym czasie postanowiłam zrobić naleśniki bezglutenowe. Cóż, mąki bezglutenowej to ja nie mam - pomyślałam. Wujek google wskazał mi jak ją zrobić samemu. Akurat miałam wszystkie potrzebne składniki. Skomponowałam własną mąkę bezglutenową.

Mąka bezglutenowa:
50% mąki gryczanej
25% mąki kukurydzianej
20% mąki ryżowej
5% skrobi kukurydzianej

Podobno każda mąka bezglutenowa powinna mieć w składzie skrobię.

Mąkę można skomponować według własnego upodobania, byle tylko nie miała zbóż z glutenem. Można dodać też mąkę z nasion strączkowych, np. z ciecierzycy.

A teraz punkt programu - naleśniki.

Naleśniki bezglutenowe




                                   Składniki:

                                   2 jajka (w wersji wegańskiej 2 łyżki zmielonego siemienia lnianego)
                                   1 szklanka mąki bezglutenowej
                                   1 szklanka mleka roślinnego
                                   ok. 0,5 szklanki wody
                                   ok. łyżka oleju
                                   szczypta soli

Przygotowanie:
Roztrzepujemy jajka (lub w szklance płynu rozrabiamy siemię lniane). Dodajemy mleko. Mieszamy. Wsypujemy mąkę i sól. Mieszamy dokładnie. Dolewamy wodę. Mieszamy. Naleśniki można zrobić bez dodatku mleka, na samej wodzie ale nie będą tak smaczne. Jak nie miałam mleka dodałam 2 łyżki zmielonych migdałów. Też było ok. Mamy uzyskać ciasto dosyć płynne, nawet bardziej niż na standardowe naleśniki. Odstawiam ciasto na parę minut niech się lepiej zawiąże. Dodajemy trochę oleju (można ten etap pominąć), mieszamy i smażymy. Ja smażę bez tłuszczu. Ilość oleju dodana do ciasta wystarcza.



Naleśniki podajemy z czym lubimy. Ja uwielbiam same, prosto z patelni. Są wtedy chrupiące, sztywne i cieplutkie. Świetnie nadaje się do nich również surówka w marchewki z chrzanem i odrobiną oliwy z oliwek.


Naleśniki w każdej postaci

2 komentarze:

  1. Bardzo ładnie Ci wyszły. Ja jak tylko dodałam mąki gryczanej do zwykłej to już mi się rozwalały.

    OdpowiedzUsuń
  2. @ Mątewka wydaje mi się, że to kwestia patelni i ilości smażonej masy. Dzisiaj zrobiłam naleśniki w wersji wegańskiej (zamiast jajka siemię lniane) i do tego zmiksowany słonecznik. Nie mogłam usmażyć na tej patelni co zwykle (jakiś rodzaj ceramiki). Przywierało okropnie. Jak zmieniłam patelnię na teflonową wyszły idealne.

    OdpowiedzUsuń

dziękuję za komentarz, doceniam, że odwiedzasz moją stronę