Pokazywanie postów oznaczonych etykietą żywność naturalna. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą żywność naturalna. Pokaż wszystkie posty

sobota, 14 czerwca 2014

Kiszona kapusta

Jaka zdrowa, domowa, nie kwaszona lecz kiszona - kapusta.
W sklepie ciężko dostać prawdziwą kapustę kiszoną, są tylko kwaszone kwaskiem. 
O kiszonych ogórkach już nie wspomnę - też traktują je kwaskiem.

Postanowiłam zrobić własną kapustę kiszoną, odpowiednio kwaśną, czyli taką co nie wykrzywia pyska ;)

Kapusta kiszona


Składniki:
kapusta biała
marchew
sól kamienna
kminek

ilość składników zależy od wielkości pojemnika w którym kisić będziemy
ja mam słoik o pojemności ok 3 litrów i używam
 2 średnie kapusty + jedna marchew + 2 łyżeczki soli + garść kminku

Wykonanie:
potrzebny będzie słój z szerokim otworem lub garnek kamionkowy

marchew ścieramy na tarce
kapustę drobno szatkujemy

pokrojoną kapustę solimy do smaku
i ubijamy drewnianym tłuczkiem żeby zmiękła i puściła trochę soku

następnie przekładamy do słoja warstwami przesypując odrobiną marchewki i kminku
wszystko dobrze ugniatamy, obciążamy słoikiem z wodą
i przykrywamy ściereczką
do kapusty nie wlewamy wody, sama puści sok

odstawiamy na 3 dni lub dłużej jak lubisz bardziej kwaśne

kapusta już się ukisiła, umieszczamy ją w lodówce i jemy codziennie

kiszonki są bardzo potrzebne naszemu organizmowi do zdrowia



Domowy Wyrób

czwartek, 13 czerwca 2013

Pszenicznik

Zainspirowana przez Pana Tadeusza Swadzyniaka postanowiłam upiec pszenicznik.


W internecie czegoś podobnego nie znalazłam, wobec tego zaimprowizowałam.

Składniki:
2 szkl. ziarna pszenicy
1/2 szkl. ziaren słonecznika
1/4 szkl. ziaren siemienia lnianego
sól
pieprz
woda

Pszenicę dobrze wypłukałam i namoczyłam na ok. 12 godzin. Jeszcze raz wypłukałam i zalałam wodą ok. 5-6 szkl. i ugotowałam ok. 2 godziny. W pierwszej wersji gotowałam 1 godzinę. Uważam jednak, że to zdecydowanie za krótko - ziarna były zbyt twarde. Końcowy efekt był udany ale chlebki były zbyt twarde i ukruszyłam sobie dwa zęby :(

Po ugotowaniu zmiksowałam odcedzoną pszenicę, dodałam słonecznik, siemię lniane, sól, pieprz i trochę gorącej wody, gdyż masa była zbyt gęsta i kleista.

Następnie masę pszeniczną wyłożyłam na talerze tak jak to robię z chlebem typu KR-IRL
i tak też upiekłam. Czas pieczenia jest trochę krótszy.


w piekarniku



już upieczone, widać że trochę się skurczyły



 gotowe do jedzenia, to te co połamały mi to czego nie chciałam


poniżej wersja ulepszona - chlebki znacznie bardziej bezpieczne dla zębów



Upieczone chlebki można jeść jako osobny posiłek z dodatkiem zielonych warzyw, surówek. Należy pamiętać, że to pszenica. Duża ilość pszenicy. Lepiej nie łączyć z innymi pokarmami.

Smak pszeniczników jest ciekawy. Upiekłam dwa razy i jeszcze zrobię to nie raz.


wtorek, 11 czerwca 2013

Szpinak bez szpinaku

Jednym z moich ulubionych dań z chwastów jest szpinak bez szpinaku.


Wygląd na zdjęciu nie odzwierciedla smaku. Warto spróbować.

Potrzebne będą:
3 garści pokrzywy
2 garści lebiody
mała cebula
koperek
sól
pieprz
czosnek, ja daję czosnek niedźwiedzi
ewentualnie starta gałka muszkatołowa

Cebulkę pokroić i podsmażyć w małej ilości oleju. Dodać zieleninę i dusić ok. 2-3 minuty. Doprawić przyprawami. I mamy znakomitą jarzynkę. Można posypać kiełkami sojowymi albo orzechami i zjeść jako oddzielny posiłek.

Wszystko zależy od potrzeby i naszej fantazji. Smak jest najważniejszy.



Powyżej sparzona pokrzywa z kiełkami soi, koperkiem i czosnkiem niedźwiedzim, już bez cebuli.

Wiosenne chwasty - mniam!

Zanim nastała wiosna już ciekła mi ślinka na samą myśl o świeżej pokrzywie. Zimą od czasu do czasu korzystałam z ususzonej pokrzywy. Używałam jej jako dodatek do kaszy, tak jak suszoną natkę pietruszki.

Nadeszła wiosna i pierwsza pokrzywa wpadła w moje ręce. Już można było zarwać takie niskie roślinki, przetrwalniki pozimowe.

Uwielbiam pokrzywę. Można zrobić z niej szpinak, dodawać surową do surówki. Można nadziewać nią naleśniki, pierogi. Można z nią robić co tylko dusza zapragnie. I można ją nabyć za darmo - w ogrodzie, na łące, w lesie.

Zrywa się młode liście, czubki roślin. W czerwcu już pojawiają się przestarzałe sztuki zakończone kwiatami. Takich już nie jemy. Można jednak w dalszym ciągu znaleźć egzemplarze jadalne. Podobno najbardziej wartościową pokrzywę zrywa się w czerwcu przy pełni księżyca. Nie trzeba tego robić oczywiście w nocy :) Zamierzam taką sobie zerwać do suszenia - na zimę. W czerwcu pełnia wypada dnia 23.06.2013 r. Wpływ pełni trwa generalnie trzy dni przed i po 23.06.2013 r. Zatem zachęcam do zbierania.

Na zdjęciu moje pierwsze wielkie zbiory wczesną wiosną w kwietniu.


Oprócz pokrzywy zerwałam również mlecze. Wczesną wiosną są całkiem smaczne, bez goryczki. Jak zaczynają kwitnąć to już można sobie podarować jedzenie mniszka. No chyba, że komuś tak gorzki smak nie przeszkadza. Mlecz (mniszek lekarski) jada się najczęściej w postaci surówki - na surowo. Można przyprawić tak jak sałatę.






Zerwałam też szczaw, który dodawałam do surówki jako naturalny składnik zakwaszający. Podobno szczaw lepiej jeść w postaci surowej.





Innym chwastem wartym uwagi jest krwawnik. Najlepiej jeść taki młody kwietniowy. Stosowałam go jako dodatek do surówek. Lepiej nie przesadzać z ilością. Ważny jest umiar.



W kwietniu razem z pierwszymi roślinkami zerwałam również rzeżuszkę. Rzeżuszka - roślina z rodziny kapustowatych to taki chwast, który bardzo łatwo rozsiewa się w ogrodzie. Szczególnie latem. Wystarczy dotknąć i nasiona w strączkach błyskawicznie pękają. Ma smak kapusty. Jadłam ją jako mały dodatek do surówki.




Kilka dni temu zerwałam również mokrzec (gwiazdnica pospolita). Jeszcze nie próbowałam. Leży w lodówce. Można go jadać w postaci surówki i można na ciepło. Podobno pomaga w odchudzaniu. Ostatnio temat odchudzania jest bardzo popularny. Jak spróbuję to dam znać jak było. Kiedyś moje świnki morskie uwielbiały tę roślinę, króliki zresztą też są fanami tej zieleniny.




Jak byłam we Włoszech to bardzo popularnym chwastem okazała się rukola. W Polsce też może nim zostać. Wystarczy zasadzić w ogrodzie i mamy. Mam i ja :) Ta sklepowa to się chowa przy mojej ogrodowej.






No i na koniec jeszcze lebioda. Już się pojawia w ogrodzie. Ten chwast lubię najbardziej. Lubię wyrywać z ziemi - bardzo łatwo wychodzi. Dla celów spożywczych zrywamy części młode i zdrowe. Najlepiej zjadać sparzone w postaci warzywka.





Wkrótce umieszczę przykładowe danie z moich ulubionych chwastów. Zachęcam do spożywania tych roślin. Tym bardziej, że są świeże, zdrowe i za darmo. W sklepach oferują nam najczęściej rośliny wyhodowane w szklarniach i oczywiście obficie nawożone.



poniedziałek, 13 maja 2013

Chleb inny niż wszystkie

Prawie dwa lata temu porzuciłam chleb. Przestałam jeść pieczywo popularne, dostępne w każdym sklepie. Jeszcze wcześniej porzuciłam znakomity, zdrowy chleb pieczony u mnie w domu. To wszystko przez problemy z żołądkiem i ciągłą nadkwasotą.

No ale coś jeść trzeba. Przypomniałam sobie, że kiedyś kupiłam książkę o zdrowym żywieniu. Znalazłam ją. To Poradnik żywieniowy człowieka w XXI wieku Instytutu naukowo-badawczego im. Prof. Ryszarda Lorenca w Krakowie. Jest tam sporo ciekawych porad na temat żywienia. Kiedy kupiłam tę książkę przejrzałam i odłożyłam ją w zapomnieniu. W końcu po latach do niej dojrzałam. Jest trochę dziwnie napisana i droga.

To co mnie najbardziej zainteresowało w tej pozycji to chleb typu KR-IRL.


Piekłam go wytrwale dopóki nie zmieniłam diety na rozdzielną. Okazało się, że mogę się obejść nawet bez tego cudownego chleba. No ale na potrzeby bloga upiekłam go ponownie i zamierzam zjeść z przyjemnością. Oryginalne źródło przepisu znajdziesz tu: Instytut. Warto zajrzeć na tę stronę.

W wyniku wielokrotnego pieczenia tego chleba moja wersja jest taka:

Składniki:
kasza jaglana - 1 szk
ryż - 1 szk
woda - 6 szk
sól - 2 łyżeczki
pieprz - 1 łyżeczka
kminek - 2 łyżeczki
otręby - 75 g (1/2 paczki 150g)

Przygotowanie:
Zagotować w garnku 5 szklanek wody. Dodać przyprawy (sól, pieprz, kminek). Do wrzątku wrzucić opłukane kaszę i ryż. Gotować na małym ogniu 15 minut. Następnie odstawić na 10 minut. Po tym czasie wsypać otręby, 1 szklankę gorącej wody i wymieszać dokładnie.

Tak przygotowaną gorącą masę przekładam na talerze. Mam takie fajne duże talerze z ok. 1 cm wgłębieniem, które służą mi do tego celu najlepiej (niczym foremki). Wychodzi mi 5 talerzy. Ważne, aby tę masę wyłożyć na gorąco. Odstawiam do wystygnięcia.


placuszki gotowe pójść na blachę


Następnie kroję na krzyż (na 4 części) i takie trójkąciki wykładam na 2 blachy pokryte papierem do pieczenia. Nie stosuję tu żadnego tłuszczu.

Piec w piekarniku nagrzanym ok. 200 st. C. Czas pieczenia ok. 50 minut. Piekąc dwie blachy na raz w połowie czasu przekładam dolną na górę, górną na dół.

Upieczone chlebki układam na talerzu do całkowitego ostygnięcia. Następnie szczelnie pakują w woreczki i przechowuję w lodówce nawet do 15 dni.

chlebki po upieczeniu (trochę się skurczyły, pachną wyśmienicie)

efekt końcowy

Uważam, że moja metoda formowania chlebków jest wygodniejsza i szybsza. Rozkładanie bezpośrednio na blachach łyżką, papranie się kleistą masą, sporo cierpliwości niekoniecznie musi być zabawne.

Zazwyczaj dziennie zjadam takie 2-3 chlebki do jednego posiłku. Wypiek jest bardzo syty, smaczny, polecam.

niedziela, 12 maja 2013

Jedzmy tylko naturalną żywność

Po wielu latach poszukiwań doszłam do wniosku, że do utrzymania zdrowia konieczne jest jedzenie właściwej żywności.

Jaka to żywność?
Naturalna.



W takim razie nienaturalna żywność to jaka?
Żywność nienaturalna to:
- wszelkiego rodzaju sztuczne dodatki chemiczne, konserwanty, barwniki, polepszacze itd.;
- wysoko przetworzone produkty, takie jak: biała mąka, biały cukier, wszystko to co zostało doszczętnie oczyszczone, pozbawione większości witamin i minerałów; 
- żywność modyfikowana genetycznie;
- leki chemiczne, używki.

Już od roku i ośmiu miesięcy, kiedy to zmieniłam swój styl odżywiania, choroby omijają mnie szerokim łukiem. No może raz zdarzyło mi się przeziębienie, nawet już nie pamiętam. Wcześniej ciągle dopadały mnie infekcje górnych dróg oddechowych. Od kilku lat leczyłam się na alergię (nie wiadomo jaką - testy nic nie pokazały i podobno tak może być, że nic nie pokażą a alergia występuje). Latami łykałam tabletki przeciw alergiczne. Miałam też kwasicę. Co zjadłam to masakra. Jak w porę nie łyknęłam wapna lub sody oczyszczonej to zaraz pojawiał się silny ból głowy. A ja tabletki przeciwbólowe to tylko na ból zęba stosuję.

Kiedy tak przyglądam się ludziom co oni jedzą to masakra. Ostatnio w sklepie stojąc w kolejce do kasy stwierdziłam, że moje zakupy różnią się od zakupów innych osób. Ja zazwyczaj kupuję produkty do przetworzenia a inni - produkty w większości już przetworzone. Wiem, że tak jest prościej i szybciej. Ale na 100% nie jest tak zdrowiej. Ludzie idą na łatwiznę ale nie zastanawiają się jaki wpływ będzie to miało na ich zdrowie.

Kiedy porzuciłam szkodzące mi produkty zaczęłam sama przygotowywać sobie posiłki w domu. Nigdy więcej słodkich bułek, ciasteczek, pieczywa. Taki posiłek był dla mnie bardzo wygodny. Wystarczyło pójść do sklepu i już. W domu przygotowywanie posiłków niestety zabiera trochę czasu. Zaczęłam jeść regularnie minimum 4 posiłki dziennie. Jak wychodziłam z domu na cały dzień to miałam ze sobą całe jedzenie w pojemniczkach.

Jeszcze wspomnę o tabletkach. Zauważyłam, że ludzie nagminnie pochłaniają ogromne ilości tabletek. Szczególnie przeciwbólowych. Nie zastanawiają się przy tym co zrobić, żeby ich nie łykać. Nie zdają sobie sprawy, że wystarczy zmienić sposób odżywiania i stan zdrowia się poprawi. Próbowałam wielokrotnie wytłumaczyć to kilku osobom ale to jak młotem o ścianę.

Ludzie nie chcą być zdrowi. Ludzie wolą jeść szybką, smacznie, chemicznie doprawioną "żywność". Jak coś zaboli to wolą łyknąć tabletkę. Jak przyjdzie choroba to idą do lekarza i w aptece zostawiają masę pieniędzy i koło zamknięte. Spożywanie nadmiernej ilości leków powoduje kolejne schorzenia. Takie nastały czasy, że aż szkoda gadać.

Czyż nie lepiej pieniądze, które wydajesz na leki, wydać na świeże, wysokiej jakości produkty? No, jeżeli uważasz, że trzeba wspierać przemysł farmaceutyczny to lepiej nie myśl o zdrowym żywieniu. Jak Twoje posiłki będą zdrowe to i Twoje ciało będzie zdrowe a apteki będziesz odwiedzać sporadycznie.